
O O o o O o o o o o O o o o o Bo ja się z tobą spotkać wolę, Kiedy cię widzę, myślę: ja pier… Ja pierwszy podejdę do ciebie, Mam tę nadzieję, że mi nie zaje… Nie zajedzie drogi nikt. Bo ja się z tobą spotkać wolę, Kiedy cię widzę, myślę: ja pier… Ja pierwszy podejdę do ciebie, Mam tę nadzieję, że mi nie zaje… Nie zajedzie drogi nikt. Wczoraj widziałem twe filmiki na Fejsie, Stanął cały świat, jakby z nieba ktoś mi spadł. Jesteś z Poznania i na imię masz Hania, Tylko tyle wiem, lecz nie poddam się. Choć nie mieszkasz przy mnie blisko, To nie straszne przecież wcale jest. Kumple chcieli zrobić dziś ognisko, Ale ja to wszystko mam gdzieś. Bo ja się z tobą spotkać wolę, Kiedy cię widzę, myślę: ja pier… Ja pierwszy podejdę do ciebie, Mam tę nadzieję, że mi nie zaje… Nie zajedzie drogi nikt. Bo ja się z tobą spotkać wolę, Kiedy cię widzę, myślę: ja pier… Ja pierwszy podejdę do ciebie, Mam tę nadzieję, że mi nie zaje… Nie zajedzie drogi nikt. Myślałem, że do ciebie wbiję Uberem, I to byłby sztos, wtedy zawiózłbym ci coś. Paliwko drogie, więc jadę rowerem, Tylko otwórz mi swoje drzwi. Przemierzyłem Polskę całą I zwiedziłem dziś niejedną wieś, Bolą nogi, boli ciało, Ale ja to wszystko mam gdzieś. Bo ja się z tobą spotkać wolę, Kiedy cię widzę, myślę: ja pier… Ja pierwszy podejdę do ciebie, Mam tę nadzieję, że mi nie zaje… Nie zajedzie drogi nikt. Bo ja się z tobą spotkać wolę, Kiedy cię widzę, myślę: ja pier… Ja pierwszy podejdę do ciebie, Mam tę nadzieję, że mi nie zaje… Nie zajedzie drogi nikt. O O o o O o o o o o O o o o o Czy ty mówisz na poważnie? Czy naprawdę jedziesz do mnie prosto? Chyba tego nie ogarnę, Będzie lepiej, jak wylecisz w kosmos. Bo ja się z tobą spotkać wolę, Kiedy cię widzę, myślę: ja pier… Ja pierwszy podejdę do ciebie, Mam tę nadzieję, że mi nie zaje… Nie zajedzie drogi nikt. Bo ja się z tobą spotkać wolę, Kiedy cię widzę, myślę: ja pier… Ja pierwszy podejdę do ciebie, Mam tę nadzieję, że mi nie zaje… Nie zajedzie drogi nikt.
