
Za jeden uśmiech twój, Nie obiecuję złotych gór, Ale zostanę wtedy, Gdy wszyscy inni pójdą już. Za jeden uśmiech twój, Nie chcę być czyjąś grą, Jeśli mam kochać na prawdę, To tylko chcę być twój. Nie przyszedłem tu po bajkę, Ani po pusty gest, Życie nauczyło mnie, Że za błąd duża opłata jest. Za mną kilka zim, Co miały ogrzać dni, Zamiast ciepła zostawiły ślad, Który do dziś we mnie tkwi. Ty nie pytasz o przeszłość, Ani o jej cień, Patrzysz tak spokojnie Jakby wystarczył jeden dzień. I pierwszy raz od dawna wiem, Że mogę wstać, Bez dowodów, bez obrony, Bez potrzeby w coś grać. Za jeden uśmiech twój, Nie obiecuję złotych gór, Ale zostanę wtedy, Gdy wszyscy inni pójdą już. Za jeden uśmiech twój, Nie chcę być czyjąś grą, Jeśli mam kochać na prawdę, To tylko chcę być twój. Nie mówisz mi na zawsze, Nie składasz pustych obietnic, A jednak przy tobie czuję się spokojnie I bezpiecznie. Gdy świat znowu próbuje Ustawiać mnie w ramy, Ty pozwalasz mi oddychać, Nie pytasz kim mam być. Nie ciągniesz mnie na siłę W żadną swoją stronę, Idziesz obok i to znaczy więcej Niż mieć ochronę. Bo zrozumiałem w końcu Prostą jedną rzecz, Miłość nie musi ranić, Żeby miała sens. Za jeden uśmiech twój, Nie obiecuję złotych gór, Ale zostanę wtedy, Gdy wszyscy inni pójdą już. Za jeden uśmiech twój, Nie chcę być czyjąś grą, Jeśli mam kochać na prawdę, To tylko chcę być twój.
