
Żyłem w ciągłym pośpiechu, Zgiełku ulic i spraw. Ty pośrodku miasta, Zobaczyłem twą twarz. Twój uśmiech w oczach I warkocza splecionego czar, Owładnęły moim sercem. Rozpaliły żar, Nie pytałaś o nic, wzięłaś mnie za rękę. Pokazałaś, że mniej znaczy znacznie więcej, Od kiedy patrzyłem z tobą w niebo pierwszy raz, Każda sekunda ma cudowny smak. Byłaś moją góraleczką, Moim rytmem i natchnieniem, Rozpaliłaś we mnie ogień, Który stał się przeznaczeniem. Choć wróciłaś tam pod szczyty, Gdzie cię woła halny wiatr, Dzięki tobie dzisiaj wiem, Jak piękny jest ten świat, heej, Jak piękny jest ten świat, heej. Dzisiaj w miejskiej wrzawie Chwytam każdą chwilę. Żeby się zatrzymać, Dostrzegać co miłe. Bo mam w sobie radość I odkrytą siłę, Stawiam pewne kroki I przed siebie idę. Nie czuję żalu, nie szukam cię w tłumie, Bo dzięki tobie czerpać z życia umiem. Wspominam spędzony magicznie z tobą czas, To co najpiękniejsze, pozostanie w nas. Byłaś moją góraleczką, Moim rytmem i natchnieniem, Rozpaliłaś we mnie ogień, Który stał się przeznaczeniem. Choć wróciłaś tam pod szczyty, Gdzie cię woła halny wiatr, Dzięki tobie dzisiaj wiem, Jak piękny jest ten świat, heej, Jak piękny jest ten świat, heej.
