
Patrz, już zapłonął gwiazd blady sznur. Wiatr ucichł i skonał w objęciach sennej nocy. Proszę cię, błagam, przyjdź tu nazajutrz, Ja będę czekał z białą konwalią. Dobranoc miła, miej najpiękniejszy sen. Proszę cię, błagam, przyjdź tu nazajutrz, Ja będę czekał z białą konwalią. Dobranoc miła, miej najpiękniejszy sen. Gdy zapomniałaś tu do mnie przyjść, To ja tak czekałem z nikłą nadzieją w sercu. I spoglądałem w pustą uliczkę, By wreszcie dojrzeć twoją spódniczkę, Lecz tyś nie przyszła, pozostał nocy cień. I spoglądałem w pustą uliczkę, By wreszcie dojrzeć twoją spódniczkę, Lecz tyś nie przyszła, pozostał nocy cień. Gdy powiedziałaś, że masz mnie już dość, To serce me łkało, jak nigdy dotąd jeszcze. Że tak kochałem, że tak lubiłem, Proszę cię zostań choć jedną chwilę, Lecz tyś odeszła jak ten cudowny sen. Że tak kochałem, że tak lubiłem, Proszę cię zostań choć jedną chwilę, Lecz tyś odeszła jak ten cudowny sen.
