Każdy chyba to pamięta, Złote czasy szkolnych lat, Kiedy buzia uśmiechnięta, Woła: kocham, pierwszy raz. Najpiękniejsza w klasie była, A ja łobuz, jasna rzecz, Złote wstążki wciąż nosiła, Ja krzyczałem słowa te. Mała, ciągle mam cię w głowie, Nie pomoże na to nic. Gdy coś robię w tej chorobie, W mojej głowie jesteś ty. Mała, ciągle mam cię w głowie, Nie wiem, jak wyleczyć się. Co pomoże w tej chorobie, Co miłością woła się. W pierwszej ławce wciąż siedziała, Książek miała cały stos, Gdy nieśmiało spoglądała, Twarz zakrywał jej blond włos. Kto pomyślałby po latach, Że nas tak połączy los, Ona cała w białych kwiatach, A ja wołam do niej wciąż. Mała, ciągle mam cię w głowie, Nie pomoże na to nic. Gdy coś robię w tej chorobie, W mojej głowie jesteś ty. Mała, ciągle mam cię w głowie, Nie wiem, jak wyleczyć się. Co pomoże w tej chorobie, Co miłością woła się. Mała, ciągle mam cię w głowie, Nie pomoże na to nic. Gdy coś robię w tej chorobie, W mojej głowie jesteś ty. Mała, ciągle mam cię w głowie, Nie wiem, jak wyleczyć się. Co pomoże w tej chorobie, Co miłością woła się.
