
Mmm, wieczorami ciebie potrzebuję, Czemu nie ma ciebie w moim łóżku. Mmm, wieczorami ciebie potrzebuję, Kiedy jesteś blisko zapominam się, Czemu nie ma ciebie w moim łóżku, Z tobą miałbym dużo lepszy sen, lepszy sen. Twoje koleżanki ci zazdroszczą wiem, Bo niejedną noc, i niejeden dzień Tylko ty zasypiasz obejmując mnie. Nie chcę już więcej gadać o sobie, Nie chcę się zwierzać przy jakimś randomie, A to co robimy, to nie jest chwilowe, Masz gorące serce, ale zimne dłonie. Uda podpisane moim autografem, Czeka na nas wynajęty apartament, Oczy błyszczą jej tak, jak diament, Kręci ją to, co jest zakazane. Miała usypiać a wciąż mnie rozbudza, Powiedz mi tylko, czy mogę zaufać. Trafia do serca jak dym do płuca, Jak dym do płuca. Mmm, wieczorami ciebie potrzebuję, Kiedy jesteś blisko zapominam się, Czemu nie ma ciebie w moim łóżku, Z tobą miałbym dużo lepszy sen, lepszy sen. Twoje koleżanki ci zazdroszczą wiem, Bo niejedną noc, i niejeden dzień Tylko ty zasypiasz obejmując mnie. Mmm, wieczorami ciebie potrzebuję, Kiedy jesteś blisko zapominam się, Czemu nie ma ciebie w moim łóżku, Z tobą miałbym dużo lepszy sen, lepszy sen. Twoje koleżanki ci zazdroszczą wiem, Bo niejedną noc, i niejeden dzień Tylko ty zasypiasz obejmując mnie.
